Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

Archanioł i smok

Czesław Deptuła

PIEŃKOWSKI MIROSŁAW WERSET, 2003
Stron: 140
Dział:
ISBN: 9788391785638
Wydanie papierowe

28,00 25,20

Pozycja dostępna

 

Czesław Deptuła

PIEŃKOWSKI MIROSŁAW WERSET, 2003

Dział:

Stron: 140

ISBN: 9788391785638

W mediewistyce powraca co pewien czas temat wiary średniowiecznych mieszkańców ziem polskich w niezwykłe potwory - smoki. Ponieważ idzie łącznie o okres przed przyjęciem chrztu i okres po, przynajmniej formalnej, chrystianizacji społeczeństwa, sprawa zyskuje rangę wyższą od ciekawostki folklorystycznej. Przedziwne stwory, na tyle do siebie podobne, by obejmowano je terminami odpowiadającymi naszemu terminowi "smok", znane są z mitów, podań bohaterskich, legend lokalnych i baśni znacznej części świata. Wyobrażenia o nich towarzyszyły różnym religiom, typom kultury, formacjom twórczości literackiej i sztukom plastycznym. Wyłania się więc pytanie o funkcję, jaką "świat smoczy" mógł pełnić na styku religii archaicznej i religii nowej, w przemianach mentalnościowych związanych z akulturacją Polski do chrześcijańskiego kręgu cywilizacyjnego. Pytanie to pociąga za sobą następne. Wyobrażenia o smokach wykraczały też, choć w średniowieczu może nigdy do końca, poza sferę sakralną. Wolno było uważać smoki za egzotyczne zwierzęta, owszem niezwykłe i monstrualne, ale czyż niezwykle i monstrualnie nie przedstawiały się również słonie, tygrysy i wieloryby? Czy zatem informacja dotycząca takich potworów nie wędrowała do Polski w postaci wiedzy, szerzonej, z jednej strony, przez uczonych i księgozbiory, z drugiej - przez wielośrodowiskowy, "oddolny" obieg wiadomości o dziwach tego świata. Smoki pozostawały następnie przedmiotem świadomie tworzonej i popularyzowanej fikcji. Były bohaterami opowieści przygodowych, moralitetów, baśni. Zdarzyć się jednak mogło, iż fabułę, wymyśloną ku rozrywce lub ku zbudowaniu określonych kręgów ludzi, odbierano w innych kręgach jako historię prawdziwą. Rozgraniczenie, co w fantastycznej dla nas dziś opowieści odbierano "na serio", a co "nie na serio", przychodzi z trudem, zwłaszcza gdy narracja splatała się z rzeczywistym miejscem i dającym się jakoś określić czasem, tudzież z realnymi lub przynajmniej uznawanymi za realne postaciami. Byłoby to już podanie historyczne, które cechowała zazwyczaj pewna więź z problematyką sakralną - z archaicznym mitem lub chrześcijańską historią świętą. Problem brania "na serio" lub "nie na serio" opowieści smoczych nie redukuje się jednak do zagadnienia "prawdy faktów", czyli wiary lub niewiary w pewne informacje, wiedzy lub niewiedzy o określonych zjawiskach. Smok, nawet o niejasnej realności "fizycznej", jawił się ludziom jako symbol realnych mocy duchowych obecnych w świecie lub we wnętrzu człowieka. W takiej roli występował w różnego typu wizjach. Obraz jego kształtu i zachowań mógł konstytuować także mądrą alegorię, stanowić element umoralniającej opowieści, oddziaływać samą ekspresją poezji i "beletrystycznej" prozy. Wszystkie aspekty smoczej "obecności" w świadomości ludzi i w wytworach kultury średniowiecza tworzyły złożone i zmieniające się konfiguracje. Przy kwestii wiary lub niewiary w smoki wchodziły więc w grę rozmaite stany pośrednie i przejściowe. Stanowiska wobec treści danych opowieści podlegały zmianom pod wpływem zarówno ważkich prądów umysłowych i zbiorowych napięć emocjonalnych, jak i szczegółowych sytuacji, w których znalazły się jednostki i mniejsze grupy (wykształcenie, otoczenie geograficzne, tradycja lokalna etc). Jak to wszystko ująć i uporządkować, zwłaszcza że badacz średniowiecznych rzeczy polskich staje jeszcze wobec dodatkowych trudności związanych z podstawą źródłową? Liczba źródeł pisanych i ikonograficznych do naszego tematu jest skromna, co wzmaga jeszcze ich obciążenie wieloznacznością tkwiącą już organicznie w samej problematyce. Wiemy dalej, iż spoza nielicznych świadectw tekstu książkowego i przedstawień plastycznych przebija nurt przekazu ustnego - organizacji słowa i tematów innej niż piśmiennicza2. Znajduje on zapewne jakieś odzwierciedlenie w kolejnych wersjach spisanych legend, lecz uchyla się w istotnej mierze od wtłoczenia w obce mu konwencje. Gdy wreszcie po wiekach uchwycą tę organizację "na żywo" filolog, etnograf, antropolog kulturowy, nie sposób już stwierdzić precyzyjnie, a czasem nie sposób stwierdzić wcale, co w tematycznym przekazie pochodzi z określonych dawnych czasów, miejsc i historycznych formacji kultury. Niemniej warto podjąć próbę odkrycia choćby cząstki "smoczych dziejów" polskiego średniowiecza.