Wydawnictwo
Kliknij, aby przejść do Wydawnictwa

Kobiety Nowej Huty. Cegły, perły i petardy

Katarzyna Kobylarczyk

Mando, 2020
Stron: 272
Dział:
ISBN: 9788327717894
 
 
 

 

Katarzyna Kobylarczyk

Mando, 2020

Dział:

Stron: 272

ISBN: 9788327717894

 Nowa Huta jest kobietą.


Nazywano ją „perłą pięciolatki” i „młodszą siostrą Magnitogorska” – nawet propaganda lat 50. nie miała wątpliwości, że Nowa Huta jest kobietą. Dlaczego więc jej symbolem został półnagi murarz, mężczyzna? Gdzie podziały się nowohuckie murarki i architektki,  rzodowniczki pracy i artystki, działaczki i opozycjonistki?
Zaglądamy na budowę najmłodszego polskiego miasta, do nowohuckich hoteli robotniczych i na stołówki, do pracowni architektonicznych i izby porodowej. Jesteśmy świadkami bicia rekordów i antyreżimowych demonstracji. Poznajemy dziewczyny: te, które kładły cegły, i te, które rzucały petardy.
Zofia Włodek jest pierwszą murarką Nowej Huty, przodowniczką pracy, gwiazdą propagandy, a potem… przepada bez śladu.
Marta Ingarden projektuje nowe miasto na desce kreślarskiej, ale nie poświęca mu ani słowa. Jadwiga Beaupré uczy nowohucianki rodzić bez bólu w jednej z pierwszych polskich szkół rodzenia. Krystyna Skuszanka tworzy dla robotników teatr, gdzie „proletariatu nie karmi się szmirą”. Wiesława Ciesielska słyszy, jak ubek mówi do jej męża, działacza „Solidarności”: „z wami to jeszcze można jakoś wytrzymać, gorzej z waszymi żonami!”. Zofia Fugiel ma w latach 80. osiemnaście rewizji mieszkania, dziś nie potrafi uwięzić nawet kanarka w klatce. Katarzyna Kobylarczyk – autorka kilku reporterskich książek (Baśnie z bloku cudów. Reportaże nowohuckie czy Strup. Hiszpania rozdrapuje rany, za którą otrzymała Nagrodę im. R. Kapuścińskiego), dziennikarka (publikowała w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym” czy „Dzienniku Polskim”). Laureatka nagrody krakowskiego środowiska dziennikarzy „Zielona Gruszka” oraz nagrody „Za różnorodnością. Przeciw dyskryminacji”. Pochodzi z Nowej Huty i do dziś tam
mieszka.

Czas na poznanie historii robotnic, które na własnym przykładzie doświadczały emancypacji poprzez pracę. Zwykle przedstawia się ludzi PRL-u jako otumanionych i zmuszanych do niewdzięcznej pracy. Tymczasem dla wielu osób, w tym właśnie kobiet, współzawodnictwo czy przekraczanie norm budowlanych było elementem odzyskiwania godności. Bywały też przykre konsekwencje rywalizacji oraz osobiste dramaty. Dzięki Katarzynie Kobylarczyk poznajemy fascynującą historię nowohucianek: zanurzonych w pyle cegieł i wystrojonych w socrealistyczne perły.

Sylwia Chutnik