pl | en

Wyszukiwanie:


[ zaawansowane ]
 






Udostępnij
 

Oświecenia nie byłoby bez zwrotu w stronę rozumu, a ten nie jest żadną ideą, lecz własnością nader pospolitą – już sto lat wcześniej René Descartes powiadał, że nikt nie uskarża się na jego brak. Osiemnastowieczni filozofowie bodajże po raz pierwszy problematyzują owo nikt, pytając o rozum dzieci, „dzikich”, sawantów, geniuszy, wynalazców, szaleńców, ba – kobiet (dziewczynek, dziewcząt), aktualnych i przyszłych matek „rodu ludzkiego”, a nie tylko o „rozum ludzki”. Ma on zresztą wiele postaci – common sense, zdrowy rozum (rozsądek), „chłopski rozum”, rozum praktyczny, czysty, spekulatywny itd., a także granicę, którą jest utrata rozumu lub zmysłów. Zawsze jednak objawia się wśród ludzi, pośród ludzkich spraw, bez względu na to, czy aktualnie należymy do jakiejś wspólnoty, czy – jak w pewnym momencie Robinson Crusoe albo Denis Diderot – zostaliśmy z niej czasowo wyłączeni. Epoka rozumu, jak zwykło się w skrócie charakteryzować „optymistyczne” Oświecenie, dostrzegała i eksponowała jego faktyczność i jednostkowość – rozum jest zawsze i tylko czyjąś dyspozycją – nie tracąc przy tym z oczu innej jego niezbywalnej cechy: powszechności. Wszystko może nas dzielić – pochodzenie, język, religia, płeć, zamożność, zdrowie, wykształcenie czy upodobania, lecz taki sam i ten sam jest mój i twój rozum.

Tom prezentuje wyniki badań nad filozofią Oświecenia prowadzonych w wielu ośrodkach naukowych w kraju. Tym, co łączy wszystkie pomieszczone w nim teksty, jest zwrócenie uwagi na oświeceniowe rozumienie społecznej natury człowieka. Autorzy przedstawiają jej różne aspekty: od funkcjonowania instytucji służących prowadzeniu i upowszechnianiu badań naukowych, przez osiemnastowieczne projekty edukacyjne, kształtowanie się ówczesnych gustów estetycznych i znaczenie przykładane do języków narodowych, aż po społeczny wymiar medycyny. Prace te nie tylko ukazują, jak bardzo złożony jest obraz Oświecenia, ale też przypominają, że depozytariuszami opiewanego w tej epoce rozumu jesteśmy my – poszczególni ludzie, a jego funkcjonowanie wymaga istnienia rozmaitych łączących nas więzi.


(c) Księgarnia Akademicka