pl | en

Wyszukiwanie:


[ zaawansowane ]
 




Newsletter:
Twój email:*
 


Udostępnij
 

"Pojawienie się żołnierzy w Maluszynie było zatem nie tylko wielkim zaskoczeniem, ale też wydarzeniem odmieniającym w radykalny sposób dotychczasowy tryb życia. Czytając zapisy kroniki wojennej, spisywanej przez Ludwikę Ostrowską, trudno nie odnieść wrażenia, że początkowo nikt nie spodziewał się, że zbrojny konflikt przybierze aż tak wielkie rozmiary, nadto zaś będzie trwał przez szereg lat, wszyscy bowiem spodziewali się, że wojna wkrótce się skończy, a życie powróci na swe normalne tory, znane z dotychczasowego doświadczenia. Autorka kroniki nie znała szczegółów sytuacji na froncie, obserwowała jedynie przemarsze wojsk i taborów, wsłuchiwała się w doniesienia składane przez przybyszów, nasłuchiwała odgłosu frontowej artylerii [...]. Maluszyn szczęśliwie uniknął bezpośrednich walk frontowych, w okolicy zdarzały się jedynie drobne utarczki. Wejście nowych oddziałów było następstwem ogólnej sytuacji - przełamania frontu na innych odcinkach pola walki, wycofania się obrońców i wkroczenia wojsk nacierających. Sytuacja była jednakże zmienna. Raz w maluszyńskim pałacu stacjonowała grupa żołnierzy rosyjskich, innym razem byli to Niemcy bądź Austriacy, ponownie - przez krótką chwilę - Rosjanie, a później znów Niemcy z Austriakami [...]. Pojawili się także Polacy propagujący ideę legionową, bez większych jednak sukcesów".


(c) Księgarnia Akademicka