pl | en

Wyszukiwanie:


[ zaawansowane ]
 




Newsletter:
Twój email:*
 


Udostępnij
 

 Pierwsza od pięciu lat powieść Pilcha! Autor wciąga nas w snutą arcybogatym językiem opowieść o tkwiących w nas demonach. Chichoczemy, a zaraz potem zamieramy w bezruchu – ustrzeleni słowem i myślą.

W „Wielu demonach” Jerzy Pilch przenosi nas w postalinowskie czasy lat pięćdziesiątych, do małej, pogrążonej w magicznej atmosferze miejscowości na Śląsku Cieszyńskim.
Ku powszechnemu zdumieniu do Sigły zjeżdża razem ze swoim katolickim narzeczonym Jula Mrakówna. Kto ją przygarnie pod swój dach? Bo przecież nie wstrząśnięty ojciec, pastor Mrak! Co stało się z jej siostrą Olą, zaginioną w tajemniczy sposób? Żeby chociaż porwali ją esbecy, ale temu stanowczo zaprzecza towarzysz Goniec! Czy miejsce jej pobytu wskaże Fryc Moitschek, który nawet nie będąc stuprocentowym cudotwórcą, i tak ma pewien wyjątkowy dar? I wreszcie – kim jest mężczyzna w czarnym owerolu, który wszedł do willi świętej pamięci doktora Nieobadanego i nigdy z niej nie wyszedł?
Dawkując czytelnikom sekrety i – po części sensacyjną – intrygę, Pilch zagląda zarówno do domów, jak i do głów swoich bohaterów. Staje oko w oko z ich największymi demonami. Bywa tyleż czuły i delikatny, co pikantny i bezlitosny. Chichoczemy, czytając, jak pan Naczelnik usiłuje pocałować w rękę histerycznie niechętną temu starkę Zuzannę; jak wrogowie i przyjaciele ucztują i kłócą się nad trumną pana Wzmożka, której nie sposób wynieść z domu. Niepostrzeżenie jednak, raz po raz, nasz chichot zamienia się w charkot, śmiech zamiera nam w gardłach. Nie ma już tamtego świata, a Pilch z charakterystycznym dla niego ironicznym uśmiechem przygląda się nam z góry. Z triumfem i smutkiem.

(c) Księgarnia Akademicka